Rozmiar: 512 bajtów

Nieżyt nosa

 

       Przed dwoma laty, mój przyjaciel miał dokuczliwą dolegliwość w postaci ciągle zatkanego nosa. Opowiadał jakie to mu sprawiało niewygody. Po  pobycie na dworze, gdy wracał do ciepłego domu natychmiast nabrzmiewała mu śluzówka i pozostawało oddychanie przez usta. Kto tego nie miał, nie wie jakie to jest denerwujące. Przyjaciel mieszka w mieszkaniu ogrzewanym centralnym ogrzewaniem, co jeszcze bardziej potęgowało dolegliwości, gdyż nos po prostu zasychał. Przez trzy lata tej dolegliwości bywał również u laryngologa. Po trzeciej wizycie, gdy nadużył Afrinu (kropli do nosa) lekarka zirytowała się i oświadczyła ze szczerością, że teraz nie widzi możliwości leczenia. Zapisała mu szarą maść i nie wyznaczyła następnego terminu wizyty. Oczywiście mój przyjaciel nie wiedział co ma zrobić z tą szarą maścią. Nadeszła pora, aby poszukać ratunku na własną rękę. Pewnego razu udaliśmy się razem do naszej wspólnej znajomej, aby się ubezpieczyć. Znajoma, oprócz polis zajmowała się również sprzedażą wyrobów z Aloesu. Pośród różnych szamponów i past do zębów zauważyliśmy tubkę zawierającą żel, podobno nadającą się na rany, oparzenia i inne dolegliwości.

Jak się okazało po dwóch latach, systematyczne nawilżanie nosa wacikiem z żelem doprowadziło do odbudowy kompletnie zniszczonej śluzówki i zupełne ustąpienie dolegliwości. Podejrzewamy, że obrzęk powodowany był wirusem, który nie wytrzymał systematycznego kontaktu z żelem.
Po jakimś czasie, dowiedzieliśmy się, że istnieją leki na dolegliwy nieżyt nosa. Są to: SYNTARIS (na receptę), FLIXONASE i BUDERHIN. Szkoda, że Pani doktor, jako specjalistka nie wie o tym.

wróć na początek strony